Edward james i surrealizm: dom, który łamał zasady
Wyobraźcie sobie dom, w którym ściany mają przypominać wnętrze chorego żołądka, a kanapy – usta Mae West. Brzmi jak scenografia do filmu Davida Lyncha? Nic z tych rzeczy. To była rzeczywistość Monkton House, rezydencji Edwarda Jamesa, ekscentrycznego brytyjskiego arystokraty i mecenasa sztuki, który zamienił ją w laboratorium surrealistycznych eksperymentów.
Lutyens kontra james: początek szaleństwa
Wszystko zaczęło się w 1935 roku, kiedy to James, syn lorda Norwich, nabył Monkton House w West Sussex, zaprojektowany przez słynnego architekta, Sir Edwina Lutyensa. James, wyraźnie niezadowolony z „cottage-owego” stylu Lutyensa, postanowił wprowadzić własne, radykalne zmiany. Dom przemalował na metaliczny fiolet, frontowe drzwi na różowy, a filary zamienił w palmy, a rury spustowe na bambus. Jakby tego było mało, we współpracy z Salvador Dalí, urządził wnętrza, które miały wykraczać poza granice logiki i dobrego smaku.
W Monkton House nie znajdziemy niczego banalnego. Jak relacjonuje Kathryn Johnson, kurator wystawy „Objects of Desire: Surrealism and Design”, James zlecił Dalí zaprojektowanie kanap do salonu, które miały imitować usta z jego słynnej kompozycji „Twarz Mae West”. Co ciekawe, James zamówił kolejną kanapę w jaskrawym różu, inspirowaną prawdopodobnie modą Elsy Schiaparelli. Jak donosi Johnson, sam James „nie potrafił nawet usiąść na niej”.

Schiaparelli: moda, która stała się sztuką
Współpraca Jamesa z Dalí była tylko wierzchołkiem góry lodowej. Wiele uwagi poświęcano ostatnio wystawie w Victoria and Albert Museum, poświęconej Elsy Schiaparelli. Po latach zapomnienia, jej wkład w surrealizm i modę zostaje wreszcie doceniony. Schiaparelli, obok Dalí, Man Raya i Jeana Cocteau, była pionierką surrealistycznego designu, a jej motywy – homary, gwiazdy, owady, a nawet odizolowane części ciała – na stałe zapisały się w historii sztuki.
Czy pamiętacie te szalone, surrealistyczne meble? Teraz można je kupić! Charlotte i Philip Colbert, współcześni spadkobiercy surrealistycznego ducha, produkują m.in. wazę Fallopia, lampę o kształcie homara i łóżko Atomic Marshmallow. Prawdziwa abstrakcja w domu!

Surrealizm wraca do łask
Obecny renesans surrealizmu nie jest przypadkowy. Kathryn Johnson zwraca uwagę na 100. rocznicę publikacji „Manifestu Surrealistycznego” oraz na zaskakujące podobieństwa między latami 20. a 2020. – Pandemie, niestabilność polityczna i ekonomiczna. W takich czasach sztuka i kultura rozkwitają. Surrealizm, jako reakcja na chaos, odrzuca iluzję racjonalności i zachęca do świętowania szaleństwa – co w obecnym kontekście brzmi wręcz optymistycznie.
Wracając do Monkton House, los tej niezwykłej rezydencji był dość smutny. W latach 80. National Heritage Memorial Fund uznał ją za „niewystarczająco interesującą” i nie przyznał funduszy na jej ochronę. Została kupiona przez prywatnego nabywcę, a cała zawartość sprzedana na aukcji.

Dziś surrealizm to postawa
Surrealizm to nie tylko estetyka, ale przede wszystkim postawa. Jak podkreśla Kathryn Johnson, „chodzi o oddanie wolnej woli temu, co dzieje się w głowie”. Przykładem może być słynny bal surrealistyczny z 1972 roku, zorganizowany przez baronessę Marie-Hélène van Zuylen van Nyevelt van de Haar. Goście, ubrani zgodnie z zasadą „czarny tył, długie suknie i surrealistyczne głowy”, spotkali się w château, które dosłownie tętniło światłem. Służący przebrani za koty, goście jedzący z taczek pełnych róż, a jedzenie serwowane na manekinenie wyglądającym jak zwłoki – to tylko niektóre z atrakcji tego niezwykłego wydarzenia.
Dziś, choć współczesne realizacje nie dorównują ekstrawagancji Monkton House, inspiracja surrealizmem w designie jest coraz silniejsza. Od chwytliwych lamp po meble o fantazyjnych kształtach – surrealizm wkracza do naszych domów, przypominając, że czasem warto złamać zasady i dać się ponieść wyobraźni. I to właśnie ta lekkość, ten brak kalkulacji, czyni surrealizm tak urzekającym i ponadczasowym zjawiskiem.
n