Wojna poduszkowa w designie: koniec z karate chop?
Czy poduszka na sofie to tylko element dekoracyjny, czy też arena dla odwiecznej debaty wśród projektantów wnętrz? Okazuje się, że pozornie niewinny sposób układania poduszek, znany jako „karate chop”, czyli mocne zagięcie w środku, wywołał prawdziwą burzę w świecie aranżacji. Od lat obecny w magazynach i programach remontowych, ten trend wita nowy, kontrowersyjny rozdział.
Powstanie i upadek karate chop
Pochodzenie „karate chop” sięga lat 80., kiedy to dekoratorzy szukali sposobu na szybkie i efektowne wykończenie pomieszczeń do sesji fotograficznych. Zagięcie w poduszce dodawało głębi i definicji, a jego łatwość powielania sprawiła, że szybko zyskało popularność. Widoczne było w magazynach wnętrzarskich, telewizyjnych programach remontowych i stało się nieodłącznym elementem aranżacji.
Ale idylla nie trwała wiecznie. Projektantka Jan Showers w 2019 roku publicznie wyraziła swoje niezadowolenie, pytając retorycznie, dlaczego wciąż widuje poduszki „karate chop”. Jej zdanie podzieliła spora grupa projektantów, co doprowadziło do podziału w branży.

„Powiedz nie karate chop” – głos sprzeciwu
Paloma Contreras, ceniona projektantka, stanowczo odradza „karate chop”, twierdząc, że wygląda on na wymuszony i nienaturalny. Rita Konig, kolumnistka ELLE Decor, zgadza się z nią, podkreślając, że zagięta poduszka nie zachęca do relaksu i odpoczynku. Zamiast tego proponuje energiczne ugniatanie i wytrzepywanie poduszki, aby uzyskać miękki i zapraszający wygląd.
Zupełnie inaczej podchodzi do tematu duet Ronald Alvarez i Monica Santayana z Moniomi Design. Oni preferują subtelne zagięcie, które nazywają „błogosławieństwem poduszki”. Podobnie uważa Corey Damen Jenkins, który dopuszcza delikatne wgłębienie, ale pod warunkiem, że wygląda ono naturalnie – „Pillow powinny przypominać spontaniczne zagniecenia, a nie ciastka z fortuny”.

Układanie poduszek – sztuka improwizacji
Shea McGee, współzałożycielka Studio McGee, nie stosuje się do zasady „karate chop”. Zamiast tego, delikatnie dociska, wyciąga rogi, wygładza środek i lekko „rozgniata” poduszkę, tworząc w ten sposób relaksujący i swobodny wygląd. Summer Thornton, projektantka z listy ELLE Decor A-List, przestrzega przed ekstremami – zarówno sztywne, pionowe poduszki, jak i głęboko zagięte, wyglądają na sztuczne. W jej opinii kluczem do sukcesu jest naturalność i „życie” w aranżacji.
Stylista Noemi Bonazzi podkreśla, że zamiast wyprasowanych poduszek, woli je „przepchnąć”, aby równomiernie rozprowadzić pióra w środku. Jason Saft, home stager, zwraca uwagę, że szereg identycznych, zagiętych poduszek może odstraszać potencjalnych kupców.
Debata o właściwym sposobie układania poduszek pokazuje, że nawet pozornie proste elementy wystroju mogą wywołać silne emocje i podziały. Czy „karate chop” ostatecznie zniknie z naszych salonów? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: aranżacja wnętrz to ciągła ewolucja i poszukiwanie nowych, autentycznych rozwiązań.