dobrostan

Ogródki jako lekarstwo? historia powrotu do natury i jej wpływu na zdrowie psychiczne

Coraz więcej osób szuka ukojenia w zieleni, a ogródki i bliskość natury stają się nie tylko miejscem relaksu, ale i narzędziem w walce ze stresem i problemami psychicznymi. Czy to nowa moda, czy raczej powrót do korzeni?

Historia sięga wieków: ogrody jako azyl dla umysłu

Myśl, że ogrody mają pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne, wcale nie jest nowością. Już w starożytnym Rzymie, ogrody stanowiły integralną część domów, będąc przestrzenią do kontemplacji, wymiany myśli i czerpania siły z natury. Rzymskie ogrody, z dbałością o symetrię i dekoracyjność, były przedłużeniem domu, miejscem, gdzie można było uciec od upału, poszerzać wiedzę z zakresu botaniki i podziwiać rytm natury.

Kolejnym ważnym rozdziałem w historii ogrodów jest ich rola w klasztorach. Zakon Benedyktynów przejął opuszczone rzymskie posiadłości, przekształcając je w monasteria. Tam połączyło się fizyczne działanie na ziemi z rozwojem umysłu - jak pisała Sue Stuart-Smith, „życie duchowe musi być zakorzenione w relacji z ziemią”. Oprócz sadów owocowych i warzywnych, klasztory posiadały hortus conclusus – zamknięte ogrody, służące do medytacji i regeneracji sił. Rosło również przekonanie o wpływie świeżego powietrza i zapachów na zdrowie fizyczne i psychiczne.

Co ciekawe, już w średniowieczu ogrody szpitalne wzorowane na klasztornych dziedzińcach, były nieodłączną częścią szpitali – nie tylko jako źródło pożywienia dla personelu i pacjentów, ale również jako miejsce do uprawy leczniczych ziół i cichej refleksji.

Współczesne odkrycie: nauka potwierdza to, co ogrodnicy wiedzą od wieków

Współczesne odkrycie: nauka potwierdza to, co ogrodnicy wiedzą od wieków

Współczesne badania potwierdzają to, co ogrodnicy wiedzieli od stuleci. Ogromne badania przeprowadzone przez National Institute for Health Research wykazały, że korzyści płynące z ogrodnictwa są porównywalne z różnicą w zdrowiu pomiędzy najbogatszymi a najuboższymi mieszkańcami kraju. Ogródniczy wysiłek redukuje stres, obniża ciśnienie krwi, wzmacnia poczucie sprawczości, kompetencji oraz podnosi poziom samooceny i dobrostanu psychicznego.

Nie musimy nawet angażować się fizycznie w prace ogrodnicze, aby odczuć pozytywny wpływ natury. Badania Rogera Ulricha z 1984 roku wykazały, że pacjenci po operacjach wycinania pęcherzyka żółciowego, których pokój wychodził na drzewa i zieleń, szybciej wracali do zdrowia, potrzebowali mniej leków przeciwbólowych i mieli mniej powikłań pooperacyjnych. Już kilka minut spędzonych na podziwianiu widoków zdominowanych przez drzewa, kwiaty czy wodę, redukuje złość, lęk i ból.

Dostęp do zieleni – luksus czy prawo?

Dostęp do zieleni – luksus czy prawo?

Niestety, w dzisiejszej Wielkiej Brytanii dostęp do ogrodów i terenów zielonych staje się coraz większym przywilejem. Tam, gdzie kiedyś ogrody były standardem w domach i przestrzeniach publicznych, dziś ziemia jest towarem deficytowym. Parki, ogrody szpitalne i place zabaw szkolne są sprzedawane, a parcele z ogrodami dzielone na mieszkania. Tracimy w ten sposób kluczowy zasób, który od tysięcy lat przyczynia się do naszego dobrego samopoczucia.

Ogrody jako terapia: od maggie

Ogrody jako terapia: od maggie's po własny balkon

Powrót do idei „ogrodów leczniczych” w szpitalach to zasługa m.in. Maggie Keswick Jencks, założycielki fundacji Maggie’s, która stworzyła centra wsparcia dla osób chorych na raka, łączące architekturę najwyższej klasy z immersyjnymi ogrodami. Koncepcja ta zyskała uznanie i rozwinęła się dzięki zaangażowaniu wybitnych projektantów krajobrazu, takich jak Dan Pearson i Kim Wilkie.

Ben Goldsmith, po tragicznej śmierci córki, znalazł ukojenie w naturze, opisując uczucie bycia otulonym i wspieranym przez środowisko naturalne. „Wiemy instynktownie, że bliskość z naturą sprawia nam przyjemność. Dlaczego, w dużej mierze, pozostaje dla nas tajemnicą. Wiemy jednak, że drzewa w lesie wytwarzają związki obniżające tętno i ciśnienie krwi, wywołując uczucie szczęścia. Dlaczego to robią? Nie wiemy. Jesteśmy częścią wielkiego i pięknego misterium, które rozwijania się wokół nas nieustannie, i naszym najważniejszym zadaniem jest pielęgnowanie i inwestowanie w naszą więź z nim.”

Konkretne kroki: jak wprowadzić naturę do swojego życia

Nie musisz posiadać rozległego ogrodu, aby czerpać korzyści z zieleni. Wystarczy choćby leżenie na trawie, shinrin-yoku (japońska praktyka „kąpieli leśnych”), czyli po prostu leżenie na leśnej ściółce i skupienie się na doznaniach zmysłowych. Warto również zadbać o widoki z okien – bliskość roślin, nawet na balkonie, może znacząco poprawić samopoczucie w pochmurne dni. Warto również zaangażować się w lokalne projekty ogrodnicze, dołączyć do społeczności ogrodniczej i po prostu spędzać czas na świeżym powietrzu, obserwując rytm natury.

Ostatecznie, jak powiedział Monty Don: „w ogrodzie lub działce mamy władzę. To nasz kawałek ziemi na planecie.”

n